ul. Koszykowa 61   00-667 Warszawa   609 903 302   biuro@pzpochrona.pl

Płaca minimalna. Miała rosnąć, a może spaść. Firmy nie mają z czego dać podwyżek


Wraca temat pensji minimalnej. Przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi Jarosław Kaczyński złożył głośną obietnicę: w 2024 roku wzrośnie ona aż do 4 tys. zł, a już w 2021 roku miałaby wynieść 3 tysiące. Ale przez koronawirusa nadchodzi kryzys gospodarczy. Dlatego firmy mówią wprost: to zły czas na podwyżki.

W tym roku pensja minimalna wzrosła do 2600 złotych brutto - o 350 zł w stosunku do 2019 roku. To niemal 50 proc. średniej krajowej - tak jak chcieli związkowcy z "Solidarności". W kolejnych latach, zgodnie z zapowiedziami Kaczyńskiego, miały być kolejne spektakularne wzrosty. Dziś stoją one pod znakiem zapytania.

Wszystko dlatego, że w prognozach sprzed kilku miesięcy polska gospodarka miała rosnąć. Firmy miały się rozwijać i być może znalazłyby pieniądze na ogromne, obiecane przez PiS podwyżki. Ale przez epidemię w gospodarce czeka nas kryzys. Ministerstwo Finansów w ostatnim oficjalnym dokumencie z prognozami dla polskiej gospodarki zakłada, że w tym roku polski PKB spadnie o 3,4 proc. Zdaniem ekspertów to nie pozostanie bez wpływu na rynek pracy.

ZA: money.pl, Marcin Łukasik, 24.05.2020r., więcej tutaj

<

  • Logowanie
  • Szukaj

ul. Koszykowa 61, 00-667 Warszawa,
609 909 774 biuro@pzpochrona.pl

Płaca minimalna. Miała rosnąć, a może spaść. Firmy nie mają z czego dać podwyżek

Wraca temat pensji minimalnej. Przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi Jarosław Kaczyński złożył głośną obietnicę: w 2024 roku wzrośnie ona aż do 4 tys. zł, a już w 2021 roku miałaby wynieść 3 tysiące. Ale przez koronawirusa nadchodzi kryzys gospodarczy. Dlatego firmy mówią wprost: to zły czas na podwyżki.

W tym roku pensja minimalna wzrosła do 2600 złotych brutto - o 350 zł w stosunku do 2019 roku. To niemal 50 proc. średniej krajowej - tak jak chcieli związkowcy z "Solidarności". W kolejnych latach, zgodnie z zapowiedziami Kaczyńskiego, miały być kolejne spektakularne wzrosty. Dziś stoją one pod znakiem zapytania.

Wszystko dlatego, że w prognozach sprzed kilku miesięcy polska gospodarka miała rosnąć. Firmy miały się rozwijać i być może znalazłyby pieniądze na ogromne, obiecane przez PiS podwyżki. Ale przez epidemię w gospodarce czeka nas kryzys. Ministerstwo Finansów w ostatnim oficjalnym dokumencie z prognozami dla polskiej gospodarki zakłada, że w tym roku polski PKB spadnie o 3,4 proc. Zdaniem ekspertów to nie pozostanie bez wpływu na rynek pracy.

ZA: money.pl, Marcin Łukasik, 24.05.2020r., więcej tutaj


federacja przedsiebiorców
Zapisz się na newsletter